|
|
Assassin's Creed 2
2011-01-17
|
Nazywam się Ezio... Ezio Auditore de Firenze. Ach... chciałoby się jeszcze powiedzieć, że jest to ta stara, dobra
Florensia... Kłótnie pomiędzy rodami powstajš tak nagle, że bardzo łatwo przeoczyć ten najważniejszy moment...
Polecam portale dotyczące gier:
Diablo 3
mmorpg
gry mmorpg
Monstrum blog
A także katalogi stron:
1 Katalog stron
2 Katalog stron
Rok 1476 - wraz z bratem, jak zwykle, urządzamy sobie wyścigi na wieże kościoła, był to normalny, spokojny wieczór. Po wygranej postanowiłem odwiedzić moją pannę. Po upojnej nocy, opuściłem jej mieszkanie w obawie przed groźnym ojcem... Następnego dnia mój szanowny ojciec poprosił mnie, abym załatwił kilka jego spraw. A to dostarczenie listu, a to przekazanie jakiejś informacji. Zauważylem, że papa się dziwnie zachowywał... Był mocno spięty... No nic, poszedłem załatwiać inne sprawy. Moja siostra poprosiła mnie, abym "odwiedził" jej byłego chłopaka. Bydlak zabawiał się z panienką lekkich obyczajów, na samym środku ulicy... Nie mysląc długo, obiłem mu ryj. Wierzcie mi, że nie należe do myślących... Wole załatwiać wszelkie interesy siłą. Po powrocie do domu okazało się, że mój ojciec został wciągnięty w spisek i wraz z moim bratem grozi mu powieszenie... Jakie to smutne, nie wiedziałem co począć. Zakradłem się nocą do wieży, gdzie mój ojczulek i fratello byli zamknięci w celi. Tata oznajmił mi, żebym wziął jego rzeczy z ukrytej skrzyni i dał akt niewinności, tej osobie, która miała wykonać wyrok. Szybko wróciłem do jego gabinetu. Zrobiłem tak jak mi kazał. Ku mojemu zdziwieniu, w skrytce znalazłem pewien ubiór... Kto by pomyślał, że mój ojczulek był Assasynem. Teraz jedyną rzeczą było przekazanie dowodu bezkarnności. Kiedy nadszedł dzień egzekucji okazało się, że sędzia również był zamieszany w spisek i... skłamał, mówiąć, że nie dostał żadnego dowodu... Skłamał sukinsyn!... Po wykonanym wyroku poprzysięgłem dokonać zemsty. Widzałem tylko ostatnie tchnienie mojego ojca... Mógłbym jeszcze dodać..., a zresztą... nieważne. Nie będę już więcej przynudzał. Tak to się właśnie zaczęło...
Opowiem co nieco o samym miejscu, gdzie mieszkam. Jestem pewien, że nie nudzilibyście się tu ani chwilę. Oprócz dokonywania zemsty na głownych wrogach, mogę pójść sobie na różne pomniejsze zajęcia, dzięki którym zdobywam duże ilości Florianów. Tak, Florianów jest to tutejsza waluta. Za jej pośrednictwem mogę kupować sobie ubrania, bronie lub także zbroje. Nie zabrakło tu też krawca, który może doszyć mi nowe sakwy na lekarstwa. Są bardzo pomocne, kiedy czujesz się wycieńczony walką, dodają sił. Świetną alternatywą jest pójście do medyka, który za niewielką opłatą sprzeda Ci truciznę, lekarstwa, bądź wyleczy z ran. Pewnie teraz zastanawiacie się, czy się nie pomyliłem? Nie, nie pomyliłem się, medyk sprzedaję również truciznę, którą zasilam moje zatrute ostrze... A to tylko jedna z wielu świetnych zabawek mordu. Zabawki te powstają w pracowni Leonarda Da Vinci, mojego starego znajomego. Zapomniałem wspomnieć, że mam też swoją willę. Co prawda jest to willa wujka Mario, lecz teraz już i moja. Wujek nieco ją zaniedbał, dlatego musiałem włożyć ogromne pieniądze na odbudowe willi jak i miasta. Pomiędzy miastami mogę przemieszczać się na koniu. Miast jest około sześciu. Oprócz wyżej wymienionych sposóbów spędzania czasu są też inne. Nie mam zbyt wiele tuszu, więc napiszę o nich innym razem...
Flora i fauna jest tutaj bardzo piękna. Oczywiście mówię o tej miejskiej. Najbardziej tłoczno jest w godzinach południowych, najczęściej na rynku. Miło posłuchać głosu krzątających się ludzi i kupców próbujących wcisnąć ludziom, za przeproszeniem jakieś gówno... Ale nie zmienia to faktu i nikt mi tego nie wmówi, że jednak miasta tętnią życiem. Dla mnie najlepsze są dźwięki łamania kości podczas walki ze strażnikami, bądź innymi pomiotami wszelkiej maści. A wierzcie mi, że sposobów eksterminacji jest masa. Czasem lubię rzucić grosiwem o podłożę. Jego wdzięczny dźwięk przyciąga tłumy ludzi, przez co odwraca uwagę nieupoważnionym osobom... Wiecie o kim mówię... No, ale nie odbiegajmy od tematu... Miałem mówić o pięknie tego królestwa. Powiem krótko ?najlepiej zobaczyć to na własne oczy. Mogę się tylko domyślać waszych zachwytów. Tego wszystkiego nie da się opisać buleteczką atramentu. Pomyślmy... Czy czegoś nie zapomniałem tutaj ująć...? Pewnie tak, ale jestem tylko Asasynem...
Powoli muszę się z wami żegnać. Jeśli o czymś nie wspomniałem, to znaczy, że nie chciałem psuć wam zabawy... Mówie jak najbardziej szczerze - pewne rzeczy warto zobaczyć na własne oczy, a ten prolog co wam zaserowałem, doda wam apetytu do większych przygód i doznań. Dlatego czekam na was w mojej willi i sądzę, że kiedyś mnie odwiedzicie. Żegnam wszystkich... "Requiestat in Pace"
Ezio Auditore de Firenze
|
|
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
Księga gości
|